Racing Bulls to jedyna ekipa w stawce, która nie potwierdziła jeszcze ani jednego nazwiska na przyszły sezon. Oba fotele są wolne, a w grze jest trzech kandydatów: obecni kierowcy zespołu Liam Lawson i debiutant Arvid Lindblad oraz junior Red Bulla Nikola Tsolov. Szef zespołu Alan Permane mówił o tym w piątek na spotkaniu z mediami przed Grand Prix São Paulo. Dzień wcześniej Racing Bulls ogłosił, że Brytyjczyk pokieruje ekipą co najmniej do końca 2031 roku.
Permane powtórzył, że zespół nie zamierza się spieszyć. Odniósł się przy tym do opinii, że w programie juniorskim Red Bulla kierowcy często nie dostawali dość czasu. – Nie chcę go krytykować, ale wy [media] go krytykujecie, bo może czasem kierowcy nie mieli wystarczająco czasu, żeby się zaaklimatyzować, albo zapadały decyzje podejmowane pod wpływem chwili. Staramy się podejść do tego trochę naukowo, a to wymaga czasu – mówił Permane, cytowany przez formula1.com i RaceFans (tłumaczenie redakcji).
„Wszyscy będą zadowoleni”
Szef Racing Bulls przyznał, że przeciągające się czekanie męczy zainteresowanych. – Zdaję sobie sprawę, że to frustrujące dla naszych kierowców i dla wszystkich innych, ale chcemy podjąć dobrą decyzję i tak się stanie. Jestem pewien, że kiedy ją ogłosimy w najbliższych tygodniach, wszyscy będą zadowoleni – powiedział (tłumaczenie redakcji).
O tym, że skład zostanie ustalony „w najbliższych tygodniach”, Permane mówił już przed Grand Prix Singapuru na początku października. Według Motorsport.com rozstrzygnięcie, które spodziewano się poznać wcześniej, może się teraz przeciągnąć co najmniej do Grand Prix Las Vegas. Zapytany przez RaceFans, czy zespół mógłby zostawić obecny skład na 2027 rok i jednocześnie zagwarantować Tsolovowi miejsce na 2028 rok, Permane odparł, że „wszystkie rozwiązania są możliwe”. Dodał, że zespół jest „prawie u celu”, ale nic nie jest jeszcze przesądzone.

Tempo, ale też doświadczenie
Permane wyjaśnił, że najważniejszym kryterium jest szybkość kierowcy, ale nie jedynym. – Głównymi czynnikami są, jak zawsze, tempo i szybkość. Nie jesteśmy jednak zespołem, który istnieje wyłącznie po to, by się ścigać. Jesteśmy tu, by wprowadzać młode talenty, a to nie musi oznaczać, że po prostu przepuszczamy przez samochód kolejnych młodych kierowców. Być może potrzebujemy też trochę doświadczenia, żeby mieć do czego ten talent porównać – tłumaczył (tłumaczenie redakcji).
Te słowa pasują do sytuacji Lawsona. Nowozelandczyk jest w swoim drugim pełnym sezonie w F1 i, jak zauważa Motorsport.com, jako bardziej doświadczony kierowca jest dla zespołu punktem odniesienia przy ocenie postępów Lindblada. Z obecnym składem Racing Bulls zmierza po najlepszy wynik w historii w klasyfikacji konstruktorów.
Lawson: „Nie wiem, czego jeszcze ode mnie chcą”
Brak decyzji ciąży samemu Lawsonowi. W czwartek przed weekendem w Brazylii kierowca przyznał, że nie wie, czego jeszcze zespół od niego oczekuje. Według RaceFans Nowozelandczyk obawia się, że późne rozstrzygnięcie może mu odebrać szansę na inne miejsce w stawce na 2027 rok. Permane odpowiedział, że rozumie frustrację swoich kierowców, ale obaj spisują się znakomicie.
Presja rośnie również z drugiej strony. 19-letni Bułgar Nikola Tsolov w debiutanckim sezonie w Formule 2 wygrał wyścig i zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji. W Meksyku zadebiutował w F1 podczas pierwszego treningu i stracił do Lindblada w tym samym samochodzie zaledwie około dziesiątej części sekundy.
Co dalej
W ten weekend Racing Bulls ściga się na Interlagos, a do końca sezonu zostaną jeszcze Grand Prix Las Vegas (22 listopada) i Kataru (29 listopada). Zespół nie podał konkretnej daty ogłoszenia składu na 2027 rok. Wiadomo tylko, że według Permane’a nastąpi to w ciągu najbliższych tygodni.